KrajCenzura Google'a? List otwarty do premiera i prezydenta

Cenzura Google'a? List otwarty do premiera i prezydenta

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Fotolia
Dodano 23
"Nie ma wolności bez swobody wypowiedzi. Nie ma demokracji bez wolności słowa. Te  fundamentalne wydawałoby się założenia współczesnej cywilizacji coraz częściej są podważane" – piszą sygnatariusze listu otwartego do prezydenta i premiera ws. cenzury koncernu Google. Jego inicjatorami są prezes Instytutu Jagiellońskiego Marcin Roszkowski oraz publicysta i muzyk Piotr Iwicki.

List Otwarty do Prezydenta i Premiera w sprawie groźby cenzury ze strony Google

Nie ma wolności bez swobody wypowiedzi. Nie ma demokracji bez wolności słowa. Te fundamentalne wydawałoby się założenia współczesnej cywilizacji coraz częściej są podważane. Dzieje się tak co gorsza z pominięciem jakichkolwiek demokratycznych procedur. Współczesnymi, arbitralnymi i subiektywnymi cenzorami stały się ponadnarodowe, wyjęte spod publicznej kontroli korporacje internetowe.

Z wielkim niepokojem połączonym z oburzeniem przyjmujemy antywolnościowe praktyki, które coraz częściej stosują w Polsce potężne portale sieciowe. W ostatnich miesiącach miały miejsce niespotykane w wolnej Polsce od 30 lat cenzorskie działania. Należąca do Google platforma YouTube na podstawie własnych kryteriów zablokowała wystąpienie arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, w którym podejmował on wątpliwości związane z działalnością lobby LGBT w Polsce. Podobny los spotkał rozmowę Pawła Lisickiego na kanale wSensie.tv, w której redaktor naczelny jednego z najważniejszych i najpopularniejszych polskich mediów cytował naukę Kościoła związaną z mniejszościami seksualnymi. Również YouTube zablokował popularny kanał prawicowego komentatora Marcina Roli. I w tym wypadku chodziło o usunięcie treści, które dystansowały się do wizji świata podawanej przez lewicowe środowiska. Inna potężna platforma internetowa – Facebook także w skandaliczny sposób dopuszcza się blokowania postów na podstawie subiektywnych, wewnętrznych wytycznych. Przeciw takim praktykom tego portalu społecznościowego oficjalnie zaprotestował przewodniczący Rady Mediów Narodowych Krzysztof Czabański.

We wszystkich przypadkach przedstawiciele korporacji internetowych po ocenzurowaniu filmów powoływali się na niedopuszczanie do publicznego dyskursu bardzo ogólnikowo definiowanej przez siebie tzw. mowy nienawiści.

Równe wzburzenie wzbudziło w nas uzasadnienie odblokowania wcześniej wycofanej przez YouTube homilii biskupa Marka Jędraszewskiego. O decyzji przywracającej video z kazaniem do publicznego oglądania poinformowała szefowa działu polityki publicznej i relacji rządowych Google Polska. Taka sytuacja świadczy o tym, że kilka osób reprezentujących prywatny biznes decyduje o tym jakie przekazy, fakty oraz opinie mogą docierać do Polaków, a jakie zostają wycofane z demokratycznego dyskursu! Podkreślmy – fatalnie dzieje się gdy publiczne władze kneblują wolność słowa. Ale na szczęście politycy o takich totalitarnych zapędach mogą być odwołani dzięki głosom obywateli. Jednak o wiele groźniejsze staje się oddanie cenzorskich narzędzi w ręce niepoddanych demokratycznej kontroli firmom, które dysponują potężną finansową, komunikacyjną i kulturową władzą.

Współczesny totalitaryzm nie czai się w gabinetach polityków. Nie dostrzegamy go również w ostrych, często nieuzasadnionych i rozmijających się z prawdą sporach partyjnych. Takie publiczne konflikty są fundamentem demokracji. Zagrożenie dla obywatelskich swobód i cywilizacyjnego rozwoju paradoksalnie zaczyna nadchodzić ze strony potęg komunikacji technologicznej.

Chcemy Polski otwartej na opinie wszystkich stron społecznego i kulturowego dialogu. Jakkolwiek nie byłyby sprzeczne poglądy z naszym widzeniem świata uważamy, że absolutnie nadrzędną wartością jest możliwość ich głoszenia. Obecnie działania firm takich jak Google, pod pozorem walki z tzw. mową nienawiści, niszczą wolność wypowiedzi. Koncerny takie jak You Tube dążą w ten sposób do wyrugowania konserwatywnych opinii z publicznej przestrzeni. Panie Prezydencie, Panie Premierze nie pozwólmy prywatnym podmiotom na inżynierię społeczną i cenzorskie wytyczanie tego, co i jak mają myśleć Polacy.

Marcin Roszkowski
Piotr Iwicki - publicysta, muzyk i samorządowiec
Paweł Lisicki
Rafał Ziemkiewicz
prof. Wojciech Roszkowski
Łukasz Warzecha
Krzysztof Czabański
prof. Andrzej Nowak
Krzysztof Skowroński
Piotr Gursztyn

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ kga

Czytaj także

 23
  • Margot IP
    YouTube może również wpływać na oglądalność zmieniając algorytmy wyszukiwania, dając preferencje kanałom o "dobrych" wg siebie poglądach. Tego zupełnie nie sposób śledzić!
    Dodaj odpowiedź 3 0
      Odpowiedzi: 0
    • konfederata IP
      Taki protest nie ma sensu.Trzeba uderzyć ich finansowo, wtedy to zrozumieją.Pytanie:Jak?? Bo narazie to oni wycinają portale zabieraniem reklam,jeśli dopuszczają np. krytykę eskimosów. Tak zrobili z NajCzasem i Wolnością.
      Dodaj odpowiedź 13 2
        Odpowiedzi: 0
      • List podpisały partyjne włazidooopy HANBA!!! IP
        Treść została usunięta
        Dodaj odpowiedź 8 26
          Odpowiedzi: 3
        • Pawełek Lisicki LUBI Cenzurę hipokryta!!! IP
          Treść została usunięta
          Dodaj odpowiedź 7 17
            Odpowiedzi: 1
          • markow12 IP
            Ujawnić nazwiska cenzorów!
            Dodaj odpowiedź 22 1
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także